Zaciekawiony, lub może zaintrygowany filmem w technologii 3D, którą miałem okazje poznać dzięki filmowi The Final Destination, który obejrzałem dość niedawno, postanowiłem wyczekiwać następnej okazji do zobaczenia jakiegoś ciekawego filmu w tym systemie.

Długo nie musiałem czekać bo nawet nie całe dwa tygodnie, kiedy to przechadzając się przez miasto postanowiłem wejść do najbliższego baru i napić się kawy, by móc wreszcie przyjąć dawkę kofeiny i pozwolić moim oczom zobaczyć świat w ostrzejszych barwach.
Pomysł nie musiał czekać długo na realizacje i już po pięciu minutach moja noga stanęła w najbliższym barze, który znajduje się koło dworca. Wreszcie zamówiłem filiżankę kawy i kiedy moje usta i język delektowały się, dosłownie mówiąc „małą czarną”, bo jak by nie patrzeć w filiżance był zaledwie naparstek, moje rozbudzające się oczy dostrzegły ulotkę z zapowiedziami kinowymi.
Nie czekając długo wziąłem ją do ręki i zacząłem czytać tę pięciostronicową ulotkę, gdzie 3 z nich zajmowały reklamy. No nic, zacząłem czytać i szybko zauważyłem, że niedługo będzie jakiś film właśnie w tej interesującej technice 3D. Miał to być „The Hole”, reżysera Joe Dantego.
Przeczytałem zapowiedź i postanowiłem, że będzie można na niego pójść, tym bardziej że gatunkowo miał być to horror w pomieszaniu z thriller. Po skończeniu włożyłem ulotkę, odsunąłem skrzypiące krzesło i poszedłem sobię w dalszą drogę.
Film był zapowiadany na następny dzień na 17.50, ja jako że w tym dniu czułem się niewyjątkowo śpiący postanowiłem zrobić sobię małą drzemkę i tak ten półsen, zamienił się w silne „objęcie Morfeusza”. Ten rzeczony Morfeusz tak mnie ścisną, że pospałem zamiast godziny to trzy razy tyle i prawie się spóźniłem. Na szczęście szybka akcja ratunkowa i bieg z jeszcze jednym okiem zamkniętym do kina udał się na tyle, że zdąrzyłem na pięć minut przed rozpoczęciem.
Gdy dotarłem pod kino, moje drugie oko się otworzyło z powodu, jakie zobaczyło to pierwsze, gdyż pod budynkiem nie było żywej duszy. No nic, myślałem że już wszyscy weszli więc postanowiłem szybko kupić bilet i jak najszybciej usadowić się na sali. Na dwie minuty przed rozpoczęciem seansu wszedłem na sale, i nagle przeżyłem zdziwienie numer dwa, bo … na sali była tylko jedna osoba. No nic, pomyślałem, że może to zła godzina, ale to i lepiej będę się czuł swobodniej.
Niestety zaraz za mną doszło jeszcze jakieś pięć, czy sześć osób, na co już nie zwracałem uwagi. Założyłem okulary, które dawały ten niesamowity efekt i zacząłem podziwiać seans.
Efekty, jakie dawała technologia 3D działały tak samo jak za pierwszym razem, moja głowa co chwila sama cofała się, myśląc, że zaraz jakaś litera spadnie mi na nos, moje ręce za każdym razem chciały samoczynnie się podnieść by złapać w rękę jakiś obiekt wydający się stać na metr od oczu. Niestety to tylko na początku filmu.

Im dłużej film trwał tym stawał się nudniejszy i w momentach gdzie miał trzymać w napięciu tak na prawdę mnie irytował. Cały spektakl kręcił się w okół „głównej postaci”, czyli pewnej dziury w piwnicy, która nie posiadała dna, którą dwaj bracia, którzy podczas małej bójki znaleźli w domu, do którego przeprowadzili się niedawno. Aktorzy zobaczywszy zamkniętą dziurę w piwnicy postanowili otworzyć sześć, kłódek, którymi była zamknięta.
Kiedy już to w końcu otworzyli, nie mogli dostrzec dna, więc postanowili wrzucić do niej gwoździe by móc zobaczyć czy jest głęboko, niestety dla nich kiedy je wrzucili nie usłyszeli żadnego odgłosu z głębi, a przynajmniej nie gwoździ spadających na podłogę. Latarka, również nic nie pomogła.
Potem w odkrywaniu tajemnicy zawartości tej otchłani dołączyła się młoda sąsiadka, która spodobała się jednemu z nowo przybytych do miasta braci.
Muszę przyznać, że w połowie filmu bardzo się nudziłem, i czekałem kiedy w końcu się ten film skończy, lub przynajmniej mnie jakoś pozytywnie zaskoczy i przy okazji, że przyszedłem obejrzeć horror mnie lekko przestraszy. Niestety nic z tego. W pewnym momencie miałem ochotę wrócić do snu, w którym byłem zagłębiony przed przyjściem.

Potem okazało się, że ciemnych czeluściach znajdują się znajdują się ich koszmary, lub inaczej rzeczy, których oni się boją. Koniec zostawię dla osób, które chciałyby obejrzeć ten film i sami go ocenić, gdyż moja opinia może być zupełnie różna od zdania każdego człowieka, ponieważ jak wiadomo, mimo że mnie ten film nudził to kogoś innego może bardzo przestraszyć, zainteresować, trzymać w napięciu, i tym samym bardzo się podobać. Na wielki plus jednak zasługuje młody aktor Nathan Gamble, który zagrał swoją rolę na prawdę dobrze, a
Dlatego zapraszam wszystkich lubiących kino, i wyrobienia sobie własnego zdania na temat tego filmu.
Na zakończenie wyszedłem, posiliłem się dwoma kawałkami pizzy i z mieszanymi uczuciami poszedłem do domu.





